NIEMIECKI WPŁYW NA KUCHNIĘ POLSKĄ

Tak to ucztowano, pito i bawiono się wesoło, chociaż do przy­słowiowego „picia i popuszczania pasa” stu lat z dobrym okładem brakowało. W wiekach piastowskich pewien wpływ na polską kuchnię miał niemiecki sposób przyrządzania potraw, bowiem mieszczań­stwo nadające ton w tym względzie w przeważającej części re­krutowało się z osiedleńców Niemców. W okresie jagiellońskim, a nawet i wcześniej, pojawiają się wpływy włoskie dominujące na dworze królewskim, który był wzorem dla reszty społeczeństwa.Pod koniec wieku XVI, w dobie królów elekcyjnych, dzięki królowym Francuzkom rozpoczynają się wpływy kuchni francu­skiej, niezbyt zresztą silne, bo przytłumiane przez rodzime po­mysły kulinarne.

SUTO ZASTAWIONE STOŁY ZA ZYGMUNTA AUGUSTA

Balowanie ogólne, suto podlewane alkoholami (zwłaszcza od­kąd pojawiła się wódka) pewnie prowadziło do bójek i awantur, a niekiedy do przypadków, jaki w diariuszu swym opisał imć Samuel Maskiewicz, żyjący i wojujący pod królem Zygmuntem Wazą. Opowieść tyczy brata pamiętnikarza — Daniela, który za przyczyną „odmiany powietrza”, albo… nadużytej gorzałki życie postradał. Rzecz działa się w czasie wyprawy moskiewskiej (r. 1612). „Przyczynę śmierci jego tę baczę (uważam), że mu się powie­trze odmieniło, bo się już włożył był w Moskwie — tamże służyło mu dobrze — albo też gorzałką stargał zdrowie, a to takim sposo­bem.

NAJSKROMNIEJSZE JEDZENIE

Tu jedzenie, było najskromniejsze, stąd też wywiodło się porzekadło 0   „resztkach z pańskiego stołu”.Nie zawsze wystawność zastaw pokrywała się z dobrocią po­traw i napojów. Wacław Potocki we fraszce Do pana wojewody na onegdajszy bankiet kpinkował:Nie pomogą kryształy ani złote czasze Na to złe wino wasze.Chcesz li swoją pokazać, wojewodo, butę Masz niedaleko hutę;Zalejemy i ze szkła twoje ciele spaśne Byle wino niekwaśne.Ale odpuść mi, proszę: ta żybura wodna Urynału niegodna.Każ pochować do skarbca złota i farfury (ceramikę)A nam nie daj pić lury.Napatrzę się ja w kramie, tym podobnych brydni.Nie blując całe trzy dni.Z żołądkiem, nie z oczymam siadł u twego stołu;W ostatku jechał cię pies i z winem po społu!

PIWO I WINO

Przejęty kalwińskimi nowinkami Rej, wedle przykazań nowej wiary żądającej czystości obyczajów, zgoła inaczej patrzy na panoszące się pijaństwo: „Patrzcie jakiego tu żołądka trzeba na takie zaklijone a zazię­bię (klajstrowate i wystygłe) potrawy, abo też na owy zapalone (spieczone), co je winy albo muszkatellami zaliwają (winem wę­gierskim lub słodkim tureckim). Więc zasię zńowu lać w gardło ony soki, ony witpachery, ony rozekery, ony rywuły, małmazyje, muszkatełły (ówczesne nazwy różnych win), a jakoż tu chłop zgorzeć (rozpalić się trunkiem) nie ma? A on jako pies obrzarły ledwo dolezie do barłogu swego, a dobrze jeszcze, iż chłop tamże zarazem za stołem nie zdechnie.”

LEKKIE ALKOHOLE Z OWOCÓW

Jak z tego wynika, królowa Bona nie tak wiele do ogrodo- wizn polskich wniosła. Właśnie owe „selery, pory, kalafijory”, szparagi, karczochy, sałatę. Zapewne i jakieś odmiany owoców. Były to jednak uzupełnienia w jadłospisie jarzynowo-owocowyrti, a bynajmniej nie nowa jarzynowa doba kuchni polskiej. Z owoców nauczono się także pędzić lekkie alkoholowe napoje. Około 1500 roku zwano je: „grusznicami”, „jabłecznikami” itp. Ich krytykę można znaleźć w pismach Andrzeja Morsztyna: „Pi­łeś jabłecznik przykry i grusznice, które ma Normand na miejscu macice…” — chodzi tu o macicę winną, czyli winorośle.Skoro mowa o napojach, należy stwierdzić, że od czasów piastowskich niewiele się w ich używaniu zmieniło. Wszakże już Bolesława Chrobrego .

ŚWIEŻE RYBY

Dla przykładu — ryby jako świeże można było sprzedawać tylko w pierwszym dniu po złowieniu, nazajutrz musiały mieć do połowy, a na trzeci dzień — całe obcięte płetwy, jako nie nadające się juz do jedzenia. Jeżeli były to ryby solone lub wędzone, a uznano je za nie­zdatne do spożycia towar konfiskowano, topiono lub zakopywano. Zasadniczo handlem zajmowały się cechy, które od przyjezdnych kupców czy okolicznych chłopów odkupywały przywieziony do miasta towar, z tym, że produkty żywnościowe wolno byłb sku­pywać handlującym dopiero po zaopatrzeniu się w nie obywateli miasta. Wyznaczano także dni, w których odbywały się tak zwane wolnice na mięso i pieczywo.

KUCHNIA

Kuchnia, czyli izba, w której przygotowywano posiłki (jedna lub kilka — w bogatszych domach) bywała ważnym miejscem w mieszczańskim domu. Jej punktem centralnym był piec ku­chenny lub komin, w którym nad ogniem, na żelaznej sztabie za­wieszano kociołki z jedzeniem albo wstawiano pod naczynia że­lazne trójnogi, tzw. dynary. Zestaw naczyń kuchennych bywał wcale okazały. Obok kotłów, kociołków i garnków metalowych używano patelni, specjalnych wanienek do ryb, durszlaków, sit, moździerzy, rożnów różnego rozmiaru, lecz nawet w mieście, w uboższych domach ciągle jeszcze posługiwano się naczyniami glinianymi.  W późnym średniowieczu stoły jadalne przykrywano obrusa­mi, często pod spód kładąc sukienny i przykrywając go drugim, z cienkiego płótna lub jedwabiu.

Jak przyrządzić dobre jedzenie

Brakuje nam po prostu dobrego jedzenia. Mamy czasami ochotę na coś naprawdę smacznego, ale prawdę mówiąc kreatywność słabą w stosunku do wymyślenia dobrych potraw. Przepisów często nie rozumiemy no i jak tu w końcu dobrze zjeść? Są dobre sposoby i zaraz je poznasz za pośrednictwem tego artykułu. Wykorzystaj przede wszystkim potęgę internetu. Warto zarejestrować się na darmowych forach przeznaczonych dla kucharzy amatorów, aby rozpocząć naprawdę solidne kuchenne eksperymenty. Faktem jest, że często nad przepisami trzeba posiedzieć, aby je dokładnie zrozumieć. Możesz to zrobić poświęcając tylko kilka chwil. Po prostu rozpisz sobie własnymi słowami to co będziesz po kolei robić. To na pewno ułatwi znacznie cały proces gotowania. Ta technika zawsze działa. Dobra rada, rozpocznij od naprawdę prostego przepisu i przechodź kolejno przez wszystkie etapy skomplikowana. Codziennie nowy przepis, aż przejdziesz np. cały miesiąc różnych potraw. W końcu daj sobie chwilę odpoczynku i zajmij się np. różnymi działami, typu egzotyczne jedzenie. Tak wyedukowany masz duże szanse stać się znakomitym kucharzem nie wychodząc z domu. Poczuj w końcu czym jest profesjonalne gotowanie i daj sobie odrobinę luzu.

Dieta w życiu człowieka

Odpowiednio zbilansowana dieta stanowi o zdrowiu oraz sprawności konkretnej jednostki. Jeżeli dostarczamy swojemu organizmowi wielu potrzebnych witamin oraz wartościowych mikroelementów, to możemy cieszyć się znaczniejszymi pokładami energii oraz lepszym samopoczuciem. odpowiednia dieta stanowi zatem fundament prawidłowego rozwoju każdego człowieka. Zalety przemyślanego odżywiania stanowią również główny punkt zainteresowania wszelakich instytucji społecznych oraz zdrowotnych. Informują one społeczeństwo o najnowszych odkryciach naukowych oraz podpowiadają w jaki sposób prawidłowo się odżywiać. Dzięki prowadzonym akcjom zauważamy coraz większą świadomość ludzi w zakresie przygotowywania oraz dobierania produktów spożywczych. Powszechnie znana jest zasada, że największą uwagę powinniśmy przykładać do warzyw oraz owoców. To one dają nam największy wybór elementów potrzebnych w trakcie codziennego życia. Systematyczne spożywanie takich produktów pozwoli na lepsze działanie oraz poprawi nasze funkcje życiowe, jak również doskonale zastąpi wszelkie, oferowane na rynku, produkty witaminowe farmaceutyczne. Lepiej zatem skorzystać z naturalnych rozwiązań, aniżeli podawać swoim dzieciom i sobie konkretne kapsułki. Doskonale zdajemy sobie również sprawę wartości produktów nabiałowych oraz mięsnych. Staramy się zatem, aby w nasze lodówce nie zabrakło propozycji z każdego rodzaju kategorii spożywczej.

Urządzenia kuchenne

W nowoczesnych kuchniach praktycznie całą robotę, którą niegdyś wykonywał człowiek – robi robot. Zmywaniem naczyń zajmują się profesjonalne zmywarki, jedyne co należy zrobić to włożyć brudne naczynia i dodać kostkę z zawartością środka czyszczącego. Następnym urządzeniem z listy wyposażenia pomieszczeń socjalnych jest mikrofala. Teraz nie ma potrzeby jedzenia obiadu razem ze wszystkimi członkami rodziny i domownikami ze względu na tą magiczną machinę. Inicjatywa człowieka wymaga tylko przekręcenia lub elektronicznie ustawienia czasu oraz temperatury i po kilku minutach można się cieszyć świetnie odgrzanym daniem. Nawet lodówki są wielofunkcyjne. Automatyczne sterowanie temperaturą w stosunku do pokarmu znajdującego się w niej i ilości zawartości zamienia w słup soli ludzi starej daty. Oczywiście na tym nie koniec, nowoczesne lodówki posiadają funkcję wydawania napojów o określonym stopniu schłodzenia, jest to fenomenalne w upalne, letnie dni. Nie zapominajmy o piekarniku, który po odgrzaniu pokarmu do odpowiedniej temperatury się wyłącza. Nawet do tworzenia soków własnej roboty są odpowiednie urządzenia. Koktajle ze świeżych owoców? Najnowsze blendery oferują świetnej jakości soki o określonej konsystencji. Technologia oraz pomysłowość naukowców i wynalazców zaskakuje, niby mało przydatne i praktycznie niefunkcjonalne machiny znajdują zastosowanie w życiu codziennym.

OWOCE I SŁODYCZE

Ostatnie danie składało się z owoców i słodyczy od konfitur, ciasteczek, pierniczków, do tortów i rozmaitych ciast nową meto­dą wydelikaconych. Słodycze zajmowały środek stołu na całej jego długości. Za­miast dawnych piramid cukierniczych wielką sztuką wyrabia­nych, z niemniejszą sztuką obecni cukiernicy budowali słodkie ulice, ogrody, parki, pośród których ustawiano prześliczne, sto­sowne figurki z saskiej porcelany. Na wety goście rujnowali te słodkie arcydzieła, zjadając to wszystko, co z ich budulca było przeznaczone do spożycia. Zapewne w tym rodzaju było urządzo­ne nakrycie przechowywane w Soplicowie przez Wojskiego i opisane tak pięknie w Panu Tadeuszu.

DANIA OBIADOWE

Pierwsze danie obiadowe stanowiły lżejsze potrawy: wędliny, jarzyny, ciasta francuskie faszerowane mięsem i jarzynami, zwa­ne „ragu” i „frykasse”. Na drugie danie szło pieczyste, którego ukoronowanie stanowiły wyżej opisane piramidy. Do pieczenia i smażenia, a także sporządzania wykwintnych ciast używano obecnie świeżego masła, zamiast jak dawniej starego, nawet po­zieleniałego — jako wyraźniej „dającego się czuć”. Wykwintne ciasta robione na francuski sposób wydelikacały smak i uczyły rozkoszowania się dobrze przyrządzonym jedzeniem.  „Staroświe­ckim pączkiem trafiwszy w oko, mógłbym go był podsinić, dziś pączek jest tak pulchny, tak lekki, że ścisnąwszy go w ręku, znowu się rozciąga i pęcznieje jak gąbka do swojej objętości, a wiatr zdmuchnąłby go z półmiska” — opowiada pamiętnikarz.

PIECZYSTE NA STOLE

Zamiast dawnych, słodkich „piramid” stanowiących ozdobę .stołu, obecnie „piramidami” poczęto nazywać pieczyste. Do stołu przynoszono dwie lub trzy ogromne misy, wnoszone przez dwu hajduków, bo jeden człowiek nie podołałby podźwignięciu takiego sciężaru. Na misach wznosiły się rzeczywiście piramidy mięsne: „na spodzie miały dwie pieczenie wielkie wołowe, na nich poło­żona była ćwiartka jedna i druga cielęciny, dalej baranina, potem indyki, gęsi, kapłony, kurczęta, kuropatwy, bekasy, im wyżej, tym coraz mniejsze ptastwo. Z tych piramid jako też i mis i pół­misków — goście sprawniejsi do krajania, za prośbą gospodarza brali przed siebie owe pieczyste, rozbierali, częstowali w kolej siedzących u stołu i nie przepominając zostawić dla siebie najlep­szej sztuczki po obczęstowaniu wszystkich, sami jedli.”

PODAWANIE WYKAŁACZEK

Skarbnica wiadomości o XVIII-wiecznym obyczaju, ksiądz Jędrzej Kitowicz konkluduje: „Z jednej szklanki pili za koleją lub z jednego puchara, nie brzydząc się kroplami napoju, które z wąsów jednego spadały w puchar poda­wany drugiemu (…). Jak zaś nastały kielichy szklanne i kieliszki, a stała zarazem i obrzydliwość cudzej gęby.” Jeśli nawet przy- hodziło do spełniania kolejnego toastu, po każdym z ucztujących żba puchar przepłukiwała i przecierała.W tych także czasach poczęto używać i podawać do stołu „,kałaczki, układając po kilka przy każdym nakryciu. Robiono je z bukszpanowych, zaostrzonych drewienek, a zakupywano je po 16 groszy za kopę. Nazywano je „iglicami”.

ODMIENIONY SPOSÓB PICIA

Obecnie służba podawała i odmieniała przez serwetę porcelanowe talerze. Oczy­wiście tylko dostojnym gościom, bo przed gośćmi pomniejszymi po dawnemu kładziono jeden cynowy talerz. Novum stanowiły spirytusowe podgrzewacze do półmisków i serwowanie zagrzanych talerzy. Ku wygodzie biesiadników, na stołach umieszczano „serwisy”. Były to srebrne, wykonane arty­stycznie, wysokie na łokieć rusztowania, na których mieściły się w przemyślnych naczyńkach i pojemnikach przyprawy do po­traw: sól, pieprz, musztardy itd. W wieńczącym szczyt „serwisu” koszyku złociły się cytryny, niezbędne przy spożywaniu na przy­kład „ostrzygów”. Z wolna odmieniał się sposób picia.Kielichy i kieliszki rozsta­wiano przed każdym nakryciem; zanikała moda krążących wzdłuż stołu kielichów i pucharów.

W DOBIE SASKIEJ

Zdarzenie to pięknie w rysunku uwiecznił wielki polski malarz rodzajowy Aleksander Orłowski. W dobie saskiej poczęły się odmieniać nakrycia stołowe. Dawne pozłaciste i srebrne talerze zaczęto zastępować „farfuro- wymi”, to znaczy fajansowymi, lub w zasobniejszych domach porcelanowymi. Wchodziło to w modę po sławnym odkryciu kró­lewskiego złotnika Bóttgera, który zamiast fabrykacji złota z zie­mi, wykrył w Saksonii glinkę porcelanową. Dało to początek sławnym na całym świecie do dziś manufakturom miśnieńskim. Dawniejszymi czasy trafiała się porcelana z dalekich Chin spro­wadzana (w Polsce nazywana również „farfurami”) lub z Włoch, od XVI wieku znających tajemnicę wypalania.